Zarejestruj się

18 − 8 =

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Joanna Kluzik-Rostkowska – czy się słyszymy?

Pani Minister Edukacji Narodowej – Joanna Kluzik-Rostkowska obrała sobie na celownik lekcje wychowania fizycznego i zamierza rozprawić się z nękającą uczniów niesprawiedliwością. Wraz z nadejściem kolejnego roku szkolnego WF-iści zobowiązani będą do stosowania nowych metod wystawiania ocen.

Zawsze w biegach jest na końcu. Zawsze skacze przez tego kozła nie najlepiej. W związku z tym grozi mu z WF-u trójka. I co się wtedy dzieje? Otóż mama takiego dziecka idzie do lekarza i mówi: Bardzo proszę mi tego mojego synka zwolnić w WF-u.

Czy pani Joanna Kluzik-Rostkowska zastanowiła się nad tym, co publicznie powiedziała? Raczej wątpię. Sam jestem WF-istą i widzę, co się dzieje w szkołach – a mam pełny przekrój od podstawówki aż po szkołę ponadgimnazjalną. Jest fatalnie, a wręcz tragicznie. Średnie wyniki w testach sprawności młodzieży drastycznie spadły w dół. W niektórych przypadkach, zwłaszcza u dziewcząt, o ponad 30%!!! A pani Joanna Kluzik-Rostkowska ma zamiar oceniać chęci? Chyba ktoś zaspał w blokach startowych. Już od kilku lat ponad 90% nauczycieli ocenia w ten sposób. To znaczy aktywność ucznia na zajęciach i jego progres w wynikach, a nie same suche wyniki. Gdyby oceniać na podstawie samych wyników, to oceny zawierałyby się dla 90% uczniów w przedziale dopuszczający-dostateczny, z naciskiem na ten pierwszy.

Znamy sytuacje, że dziecko ze wszystkich przedmiotów ma szóstki, a z wf-u tróję, więc rodzice proszą o zwolnienie z lekcji, żeby słabsza ocena nie psuła średniej. Nie jest winą dziecka, że fikołki robi wolniej albo gorzej. Dlatego tak przygotowujemy to rozporządzenie, żeby doceniany był wysiłek, chęci, a nie sposób zrobienia tego fikołka. To mają być zajęcia, do których dzieci przystępują chętnie. To nie mają być zajęcia eliminujące fizycznie słabszych.

Jakie fikołki? Kolejny raz pytam. Czy pani Joanna Kluzik-Rostkowska zastanowiła się, co publicznie powiedziała? W szkołach naucza się przewrotów w przód i w tył. A ja, jako instruktor sztuk walki nauczam dodatkowo padów w przód, w tył i bokiem. Bo przewrócić się tak, by sobie nie zrobić krzywdy, to też nie takie proste.

Tworzymy kalekie pokolenie

Piątka należy się wtedy, kiedy dziecko przyjdzie na zajęcia i będzie robiło wszystko, żeby starannie wykonać ćwiczenie zadane przez nauczyciela.

Wszystko ładnie, pięknie, ale tylko w teorii. Pani Joanna Kluzik-Rostkowska pominęła jeden drobny szczegół. Obecnie uczniowie nawet nie przychodzą na zajęcia, choć nie mają zwolnień z WF-u. A nawet jeśli przyjdą, to się nie przebierają, mimo że mają w plecaku strój na zmianę. I to jest największy problem. A nie same zwolnienia.  Pani minister sama robi z uczniów kalekie osoby. I nie myślę tu o kalectwie fizycznym. Mówię o kalectwie mentalnym. Jeśli zastosujemy model proponowany przez Panią minister do zajęć WF-u, to proszę mi wierzyć – uczniowie automatycznie przeniosą ten model na inne sfery swojego życia. Staram się na matematyce, ale mi nie wychodzi – należy mi się piątka. Polski, angielski, historia, fizyka czy geografia… Ile jeszcze przedmiotów należy przywołać, by zrozumieć, jaki błąd chce popełnić pani Joanna Kluzik-Rostkowska. Matura – starałem się, należy mi się piątka. Studia – starałem się, należy mi się magister czy doktor. Praca… Hmm, starałem się, co z tego, że nie wyszło – wynagrodzenie i tak mi się należy. Popatrzmy, jak irracjonalny system tworzy pani Kluzik-Rostkowska.

Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego

Nie jest winą dziecka, że fikołki robi wolniej albo gorzej. A czyją winą? Moją? Tylko i wyłącznie dziecka i jego rodziców! A może przede wszystkim rodziców. Jeśli dziecko robi fikołki gorzej, to zamiast grać na komputerze niech po szkole zacznie ćwiczyć. Identycznie jak musi się uczyć każdego innego przedmiotu. Sam mam nieco ponad trzy dychy na karku i w podstawówce lat 90-tych wstydem było nie ćwiczyć na WF-ie. Jeśli komuś coś nie wychodziło, to – co najwyżej – w dalszej kolejności był wybierany do drużyny, ale nie był wykluczany z grupy. W chwili obecnej uczeń ma wbite do głowy, by iść po najmniejszej linii oporu, a rodzice jeszcze wspierają ich w takim postępowaniu. Bo się moje „bubu” spoci i zachoruje. A kiedy dziecko ma się rozwijać fizycznie i zapoznawać z różnymi formami aktywności fizycznej, jak nie w szkole, gdzie jeśli nie na lekcjach WF-u? Nie!!! Lepiej pozostać kaleką całe życie. Nie tylko fizyczną, ale i mentalną. Tak jest najłatwiej.

Średniacy górą

Co z tego, że z WF-u miałem w liceum celujący. Miałem, bo zapracowałem na taką ocenę. I nie przeszkadzało w tym to, że praktycznie cały czas miałem nadwagę. Miałem dyscypliny, w których byłem dobry, ale też i takie, w których byłem słabszy. Pozostałe przedmioty w liceum – bywało różnie, naprawdę różnie. Jako człowiek niepotrafiący pływać rozpocząłem studia na AWF-ie. Nikt mi nie dawał taryfy ulgowej – były dwóje z zaliczeń, które należało poprawić, ale nikt nie stawiał ocen na piękne oczy. Nie można być ideałem w każdej dziedzinie. Biorąc pod lupę mój przypadek – nigdy nie miałem paska na świadectwie, co nie znaczy, że nie startowałem w różnych olimpiadach. Nie narzekam i nie wstydzę się studiów, jakie ukończyłem, bo dzięki nim posiadam bardzo szeroką wiedzę. Każdy winien być równo traktowany. Wyjątkiem mogą tu być tylko klasy integracyjne, w których są osoby, które nie miały wpływu na swoje ograniczenia.  Czyż główną ideą kształcenia nie jest równe traktowanie wszystkich uczniów?

Cena kalectwa

Czy pani minister Joanna Kluzik-Rostkowska zdaje sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje przyniesie jej decyzja? Już teraz poziom sprawności młodzieży jest na dramatycznym poziomie. A reforma w planowanym kształcie jeszcze bardziej ten kryzys pogłębi. Już teraz znaczna ilość uczniów ma nadwagę i otyłość. Samo pojawienie się na zajęciach i zademonstrowanie chęci, może doprowadzić do jeszcze większej patologii, niż obecna sytuacja. Na koniec mam ostatnie pytanie: czy pani Joanna Kluzik-Rostkowska zapłaci za leczenie takich osób w przyszłości z własnej kieszeni? Pozwolę sobie odpowiedzieć za nią. NIE!!! Potem będziemy się dziwić, że tylu z nas się leczy z otyłości i chorób temu towarzyszących. To będzie prawdziwa cena tego posunięcia – społeczna cena.

Słowo do rodzica

Drogi rodzicu, na lekcji WF-u Twojemu dziecku nie dzieje się krzywda. To Ty robisz mu krzywdę, załatwiając mu zwolnienie! Zastanów się, czy chcesz mieć kalekę, czy sprawne dziecko. Sprawne na jego możliwości… Pani Joanna Kluzik-Rostkowska chce Ci ułatwić to zadanie, ale Ty nie musisz płynąc z tą falą.

O Autorze

Cieszę się, że dotarłeś do tego miejsca. Liczę, że powyższy wpis Ci się spodobał. Jeśli tak, to uczyń mi ten zaszczyt oraz przyjemność - polajkuj, skomentuj lub udostępnij powyższy tekst. Bardzo łasy jestem na takie pochlebstwa. To one sprawiają, że mam więcej energii by sprawić Ci dobrze tym, co robię. Twoje niewinne kliknięcie sprawi, że więcej dobrych ludzi trafi do tego miejsca. Dla Ciebie to małe kliknięcie, dla mnie duża szansa. To jak będzie, pomożesz mi?

Podobne Posty

  • Karolina Niezgoda

    Jak
    wprowadzone zostaną nowe pomysły ministerstwa w tym zakresie, to nie
    trzeba będzie rozgrzewki, ani żadnych nauczycieli WF-u. Wystarczy, że woźna przyjdzie i sprawdzi kto siedzi na sali
    gimnastycznej – to ma chęci. I to wystarczy.

  • Konrad

    Pamiętam jak zapomniałem zabrać stroju na WF to żałowałem że nie mogę grać z chłopakami w „nogę” albo że omineły mnie zajęcia z gimnastyki.
    Każdy się prześcigał kto lepiej wykona ćwiczenie lub która drużyna wygra… a dzisiaj się też młodzi prześcigają ale w niechodzeniu na zajecia albo kto bardziej dogada nauczycielowi.

  • Anita Kłos

    Dziwmy się, że społeczeństwo jest w tak słabej kondycji,
    akceptujemy chore ambicje niektórych rodziców – aby ich dziecko miało
    same 5 i 6. Narzucamy chore pomysły na wszystkich uczniów, aby zadowolić garstkę. Może
    zlikwidujmy AWF-y bo są zbędne.

    • Uwierz na AWF-ach tez nie jest już tak pięknie, bo przychodzi na nie „skrzywiona” młodzież.

  • Gosia Król

    Bardzo często jest tak, że ci sprawni uczniowie mają z większości przedmiotów 3 albo nawet 2, a tylko z WF ocenę – 6. Czy to będzie dla nich nagroda i wyróżnienie za pracę, jeżeli inni uczniowie bez osiągnięć i nie reprezentujący szkoły będą również mieli ocenę – 6?.

  • Kasia Kruk

    Mam wrażenie że obecnie MEN przestało zależeć na jakości edukacji a ze szkół tworzy się przechowalnie dla dzieci.

    • Konrad

      Obecnie można zauważyć że szkoła nie naucza, a przygotowuje jedynie pod konkretny egzamin. Czyżby to odgórnie była narzucona taka taktyka ze strony ministerstwa ?

  • Zgadzam się w 100% .W moim liceum już teraz są dni gdy na w-fie na 15 czy 18 dziewczyn ćwiczą 4…
    A pamiętam jak pięknie było w podstawówce gdzie wszyscy mieli strój, a niećwiczenie na w-f oznaczało godzinną nudę, bo wszycy inni grali w siatkówkę lub koszykówkę.
    Byłoby fajnie jakby te czasy wróciły i ten przedmiot znów oznaczał zabawę, coś fajnego, zamiast irytującego obowiązku :)

  • Angelika Chodzidło

    A ja się z Tobą Wojtek nie do końca zgodzę. Faktycznie pani minister pojechała po bandzie z tymi fikołkami i tylko umocniła istniejący stereotyp nauczyciela wf. Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie nie mają pojęcia na czym polegają studia na AWF, widocznie u samej góry też są niedoinformowani. Może ustawa za dobra nie jest, nie wypowiadam się bo nie znam jej treści. Nie zgodzę się jednak, co do słuszności programu wf, w latach kiedy ty chodziłeś do szkoły, bo to właśnie w takim wieku są ówcześni rodzice i to z jakiegoś powodu oni też nie zapałali miłością do sportu i nie widzą problemu, aby zwolnić z zajęć swoją pociechę. Nie szukałabym rozwiązania w bardziej rygorystycznym ocenianiu, bo to dzieciaków nie zachęci do ćwiczeń. Nigdy nie miałam problemu z lekcjami wf, 6-ki dostawałam bez większego nakładu mojej pracy, bo według tabelek na nie zasługiwałam. Uważam, że ówcześni dziadkowie i rodzice nie są zaprzyjaźnieni ze sportem. Wymagano od nich i te wymagania spełniali, ale na pewno lekcje wf nie wyrobiły w nich nawyku regularnej aktywności fizycznej. Na ówczesny problem otyłości wśród młodzieży wpłynęło kilka czynników: brak edukacji żywieniowej oraz bogato wyposażone w kcal sklepiki szkole, zmiana sposobu spędzania wolnego czasu (telewizja, internet, gry) oraz postawa rodziców i dzieciaków wobec lekcji wf.

    • Cieszę się Angelika, że ponownie Cię tu widzę ;)

      Co do problemu otyłości nie dyskutuję masz absolutną rację.

      „Nie zgodzę się jednak, co do słuszności programu wf, w latach kiedy ty
      chodziłeś do szkoły, bo to właśnie w takim wieku są ówcześni rodzice i
      to z jakiegoś powodu oni też nie zapałali miłością do sportu i nie widzą
      problemu, aby zwolnić z zajęć swoją pociechę” „Uważam, że ówcześni dziadkowie i rodzice nie są zaprzyjaźnieni ze
      sportem. Wymagano od nich i te wymagania spełniali, ale na pewno lekcje
      wf nie wyrobiły w nich nawyku regularnej aktywności fizycznej.”

      A z tymi cytatami się nie zgadzam całkowicie. Dlaczego?

      Co do pierwszego – moje pokolenie czyli 30-35 latkowie mają dzieciaki co najwyżej w podstawówkach. A tam wcale nie jest tak źle i nie chodzi mi o wyniki bo one na zajęciach WF-u nie są takie ważne, tylko o głód ruchu – a ten sprawia, że dzieciaki ćwiczą i nikt ich do tego nie musi zmuszać. To dopiero w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych zaczyna się problem z absencją na zajęciach.

      Co do drugiego.Wspominasz, że WF nie wyrobił u rodziców nawyku regularnej aktywności fizycznej. Nie zgodzę się z tym – bardziej bym był za twierdzeniem, że rodzic po całym dniu pracy chce wypocząć i nie wnikam czy to zmęczenie wynika z pogoni za pieniądzem czy z konieczności utrzymania rodziny za najniższą krajową. Prośby dziecka o wypisanie mu świstka na WF (zwolnienia) wykonuje bez namysłu bo chce mieć spokój. Tak więc albo nie ma czasu by poświęcić czas na aktywność fizyczną, bo pędzi za pieniądzem, albo go na nią nie stać.

      • Angelika Chodzidło

        To bardzo mi miło, że się cieszysz z mojej obecności ;) Jeśli ktoś wcześniej zaczął to jego pociechy mogą już dobijać do liceum ;) A co do ostatniej kwestii, to oczywiście każdy może mieć swoje zdanie. Czy chodzi tylko o brak czasu i pieniędzy tu bym z tym stwierdzeniem polemizowała. Na pewno, są sporty, które można odczuć po kieszeni, ale istnieje mnóstwo aktywności, które nie wymają wielkich nakładów pieniężnych i czasowych. Jestem tutaj w stanie usprawiedliwiać rodziców, którzy pracują fizycznie, bo nic dziwnego, że nie mają ochoty po pracy na aktywny wypoczynek. Jednak jeśli mielibyśmy wypracowaną potrzebę jakiekolwiek aktywności fizycznej to te kilkanaście minut w ciągu tygodnia na pewno byśmy znaleźli.

  • W dupie im się poprzewracało. Za starania 5tki. Oceny są za wyniki, a nie za starania.

    Jak słyszę „fikołki” to mnie szlag trafia, to właśnie nauczycielka WF-u w podstawówce wyrobiła nam nawyk nie tylko poprawnego robienia przewrotów, ale i poprawnej nazwy. Za samo nazwanie przewrotu fikołkiem można było jedynkę zyskać.

  • Monika Herman

    Zgodzę się z tym co napisałeś. Ja zauważyłam w swoim nauczaniu jeszcze jedną zależność co do WF – u. Wczesną podstawówkę ominę bo tak jak pisałeś to tam góruje chęć wybiegania się i praktycznie wszystkie dzieci ćwiczą chętnie. 5 – 5 klasa i gimnazjum u mnie na WF – ie większość osób ćwiczyła bardzo chętnie, nawet te z nadwagą. Robiliśmy wiele rzeczy, nie można było się nudzić. Nawet biegali zawsze prawie wszyscy, wszyscy się wspierali, nie wyśmiewali ( a to jest myślę powód dla którego na dzisiejszych lekcjach WF – u niektórzy z nadwagą lub Ci z mniejszą kondycją nie chcą ćwiczyć ) Natomiast zniechęcenie albo lepiej powiedzieć brak zachęty do ćwiczeń zauważyłam w liceum gdzie nauczyciel jak przychodziłyśmy to mówił „idźcie sobie na siłownię, róbcie co chcecie” może nie wprost ale coś w tym stylu. Robiliśmy też jakieś zaliczenia ale ja WF w liceum kojarzę jedynie z siedzenia na siłowni ;]