Zarejestruj się

1 × four =

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Dla każdego

Tak to już dziś. W piątek, 24 czerwca dla większości uczniów nastąpił koniec roku szkolnego. Te osoby, które miały tylko pozytywne oceny mogą spać spokojnie. Ci, którzy mieli oceny negatywne już nie. Ale czy na pewno? Aby powtarzać klasę, trzeba się obecnie naprawdę mocno postarać. Nie wystarczy jedynka na świadectwie, bo z nią także bez problemu można zdać. Jedynym warunkiem jest to, że musi to być przedmiot, którego nauka będzie kontynuowana w następnej klasie. Ponadto nauczyciele często robią wiele, by nie „skrzywdzić” ucznia, nawet tego, który całkowicie ma gdzieś wiedzę, którą mu się przekazuje.

A jednak nie!

Nie dla wszystkich uczniów zabrzmiał dziś ostatni dzwonek. Część teoretycznie spędzi wakacje z nosem schowanym w podręczniku, choć śmiem w to wątpić – skoro nie udało się to przez cały rok szkolny. Oczekiwać będą na odbywające się tradycyjnie pod koniec sierpnia egzaminy poprawkowe. Co ciekawe z roku na rok jest ich coraz mniej. Z czego to wynika? Spada wśród nauczycieli chęć do wystawiania na świadectwie ocen niedostatecznych. Powodów takiego stanu rzeczy może być kilka.

Optymiści powiedzą – to efekt z roku na rok podnoszonej jakości kształcenia,  także malejącej liczby uczniów w szkołach oraz mniej licznych klas, co pozwala poświęcić więcej czasu konkretnemu uczniowi. W konsekwencji wszystko to przekłada się na mniejszą liczbę uczniów z ocenami niedostatecznymi na koniec roku szkolnego. Pesymiści twierdzą natomiast, że to sami nauczyciele odpuszczają „szarpanie” się z uczniami, że chcą uniknąć nagabywania ze strony rodziców i własnych dyrektorów. To często ma powodować przymykanie oczu na oczywiste braki wiedzy wśród uczniów.

Niech idzie, będzie święty spokój

Znam wielu nauczycieli i wiem o tym, że nieraz idą na rękę uczniowi. Nawet w sytuacji, gdy ich wyniki w nauce nie są wystarczającym uzasadnieniem dla takiej życzliwości. Niejednokrotnie dochodzi wręcz do komicznych sytuacji, kiedy to nauczyciele muszą przypominać swoim uczniom o możliwości, a czasami wręcz konieczności poprawienia słabych ocen.

Obustronna korzyść

Nauczyciel, który pozostawiła na koniec roku szkolnego wszystkich uczniów, którzy na to zasłużyli swoją „pracą” bardzo szybko spotyka się na rozmowie dyscyplinującej z dyrektorem szkoły. W wiązance ciepłych słów dowiaduje się, że powoduje obniżenie średnich ocen u uczniów, co wpływa na notowanie szkoły w statystykach.  Następnie, że jeśli uczniowie mają złe oceny, to jego wina, bo nie potrafi nauczyć niczego swoich podopiecznych. Dlatego znaczna liczba nauczycieli woli przymknąć wspomniane wcześniej oczy, puścić ucznia do następnej klasy, tylko po to by mieć święty spokój. Jednak czy nauczyciele powinni wystawiać „za darmo” pozytywne oceny?

Nie!!! Uczeń musi dać sobie i nauczycielowi szansę udowadniając, że chociaż w podstawowym zakresie opanował wymagany materiał. Często jednak pozostawienie ucznia na kolejny rok w tej samej klasie może przynieść odwrotny do zamierzonego efekt. Zamiast nadrobienia nieopanowanego materiału i powtórzenia tego, który już zna, może w ogóle odpuścić sobie szkołę – frekwencja leci na łeb na szyję, z kolejnych przedmiotów także zbierane są oceny niedostateczne.

Ale od czego są poprawki? Jedna jedynka na świadectwie nie jest ostatecznym zamknięciem drogi do uzyskania promocji. Konieczne jest w takim przypadku przystąpienie do sierpniowej poprawki, lecz gdy nawet ta się nie powiedzie to rada pedagogiczna ma prawo warunkowo dopuścić taką osobę do nauki w następnej klasie – o ile ten przedmiot jest kontynuowany w kolejnej klasie. Z dwoma jedynkami na świadectwie do następnej klasy już niestety nie ma możliwości awansu, ale od czego są sierpniowe poprawki?

Wyrównywanie szans czy obniżanie poziomu nauki? Zwolennicy każdej z tych teorii mają swoje racje. Czy jednak treść pojawiających się ostatnio zarządzeń, planów i pomysłów Ministerstwa Edukacji Narodowej względem dzieci i młodzieży szkolnej nie wskazuje na tendencję obniżania standardów edukacyjnych? Oby było to tylko moje mylne wrażenie.

Koniec roku szkolnego

Myślisz, że już po wszystkim odebrałeś świadectwo i będziesz miał luz? Pewnie w wakacje będziesz się obijał? Mam do Ciebie pewną prośbę – rusz tyłek i nie spędź tych wakacji na siedząco lub leżąco przed telewizorem. Wyjdź pograj ze znajomymi w piłkę, wsiądź na rower, wybierz się na spacer do lasu. Zadbaj o sprawność swojego ciała, a pośrednio także umysłu. Przyda Ci się to zanim rozpocznie się, a następnie zakończy się kolejny rok szkolny. Uważaj będzie najdłuższy od lat – potrwa do 30 czerwca 2017 roku.

 

O Autorze

Cieszę się, że dotarłeś do tego miejsca. Liczę, że powyższy wpis Ci się spodobał. Jeśli tak, to uczyń mi ten zaszczyt oraz przyjemność - polajkuj, skomentuj lub udostępnij powyższy tekst. Bardzo łasy jestem na takie pochlebstwa. To one sprawiają, że mam więcej energii by sprawić Ci dobrze tym, co robię. Twoje niewinne kliknięcie sprawi, że więcej dobrych ludzi trafi do tego miejsca. Dla Ciebie to małe kliknięcie, dla mnie duża szansa. To jak będzie, pomożesz mi?

Podobne Posty

  • Nic dodać, nic ująć. Sama prawda.

  • Jako uczennica liceum orientuję się w temacie, a naciąganie ocen na koniec roku działa na mnie jak płachta na byka.
    Podciąganie ucznia, żeby zaliczył rok to trochę inna kwestia, która w mojej szkole raczej nie ma racji bytu – albo masz 40% i zdajesz, albo nie. I masz sierpień. Ale zdecydowanie bardziej rażącą sprawą jest wyciąganie „z trói na piątkę”, tylko po to, żeby mieć na koniec pasek. Rozumiem, ambicja ambicją. Ale poprawianie wszystkich (nie z jednego/dwóch przedmiotów) ocen w czerwcu, po całym roku obijania się, nie ma sensu.
    I nie powinno być uznawane przez nauczycieli. No ale cóż, potem klasa ma ładną średnią. Co z tego, że na nią nie zasługuje.

    • Dobrze jeśli uczeń i nauczyciel jasno trzymają się określonych granic. Często jednak są one łamane.

  • Od wczoraj myślimy, co napisać, bo tak, z jednej strony, wyciąganie ucznia na siłę nie jest w porządek wobec tych, którzy cały rok się przykładali albo wykazywali choć minimalne chęci. Z drugiej zaś, nauczyciel nie jest z kamienia i ma uczucia, które też warunkują to, że nie chce nikogo zostawić, czy to na poprawkę, czy drugi rok. Nie wynika to pewnie tylko z wygody, że nie będzie musiał przygotowywać nowego zestawu pytań, ale z takich kwestii czysto ludzkich. Poza tym, nie ukrywajmy, nie każdy ma predyspozycje do nauki. I co w takim wypadku? Po 5 lat w jednej klasie?

    • Kiedyś nikt nie robił problemu z tego, że nie zdało się. Teraz „nagina” się przepisy, albo załatwia dziecku wszelkie „dysy”!

  • Ciężko jest pisać o Polskiej edukacji. Nie rozdrabniałbym się zbytnio nad czymś, co nie do końca funkcjonuje :/ Mówimy o zaliczaniu materiału, programu i tak dalej… ale co to za program? To jest istotne i to należy zmienić. Zauważ, że uczniowie ze średnimi 4.5-5.0, przechodzący klasy z wyróżnieniami, nie radzą sobie w codziennym życiu. Pozdrawiam RM ;)

    • Co do uczniów z wysokimi średnimi i tego, jak sobie nie radzą. Niestety problem jest jeszcze większy niż Ci się wydaje. Myślę, że większość uczniów nie byłaby w stanie poradzić sobie ze znaczną ilością zwykłych codziennych problemów i zadań. Znam takich, którzy kończąc LO manualnie mają problem z przygotowaniem sobie zwykłej kanapki, bo nie potrafią prawidłowo i bezpiecznie trzymać noża w dłoni.

  • Uczę na uczelni państwowej – u nas nie ma naciągania ocen, zaliczania „za darmo”. Dla wielu nowo upieczonych studentów to szok. Wielu nie jest w stanie samodzielnie się uczyć.

    • Niestety masz rację – większość osób po „awansie” na studia jest w szoku. Nagle dowiadują się, że to całkowicie inny świat.

  • Antypatycznie Antypatycznie

    Wiesz co ja aktualnie zdałam licencjat po roku przerwy przez moje niedopatrzenie, kiedy to profesorka wyjechała na urlop i zmieniła termin egzaminu, ja byłam tak zajęta sobą że nawet tego nie zauważyłam. Rok powtarzać musiałam, pracę bronić teraz. Dobrze, że nie ma ulg, bo teraz pilnuje terminów jak cholera. Nie powinno być pobłażania w szkołach, bo to krzywdzi uczniów, którzy pracują by coś osiągnąć i tworzy pokolenie leniwcó, którzy bimbają w szkole i potem w pracy. Chociaż co do szkolnictwa też bym miała wiele uwag no ale to już inny temat.