Zarejestruj się

fifteen − two =

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Podczas rozmów o strzelaniu specjalsi nie ukrywają irytacji, odnosząc się do niektórych książek pisanych przez amerykańskich komandosów.
– Oni mówią o strzelaniu do ludzi, jakby to była gra komputerowa. „Pach, pach i gościa nie ma.” Potem czytelnicy widza nas jako bezmyślne maszyny do zabijania, które swoje działania usprawiedliwiają walka o wolność świata. A w realu życie ma się tylko jedno…

Task Force 50 – miła odmiana po Chrisie Kyle

Task Force 50. Operacja SledgeHammer to jedna z niewielu książek, do których z chęcią będę wracał. Jarosław Rybak stworzył opracowanie podobne do Lubliniec.pl. Cisi i skuteczni, a jednak dalece inne. Pierwsza z nich traktuje bardzo szeroko o jednostce JWK, W drugiej skupia się wyłącznie na grupie żołnierzy, która służyła w Afganistanie tworząc zespół Task Force 50. Do chwili obecnej brakowało podobnego wydania traktującego o tej jednostce.

Pierwsze wrażenie

Chwytasz Task Forc 50 i jesteś zaskoczony. Dlaczego? Mała, cienka, nieco ponad 200 stron. Otwierasz, a dam dużo zdjęć, nieco mniej treści. Początkowo styl w jakim powstała książka mi nie odpowiadał. Ciągłe mieszanie wypowiedzi operatorów i kombatantów nieco drażniło. Jednak konsekwencja z jaką robił to Rybak to przedstawienie podobieństwa technicznych aspektów działań członków „Parasola” i JWK w Afganistanie. Jest to czynnik, który wyróżnia tę książkę na tle literatury poświęconej wojskom specjalnym, zwłaszcza polskim. Autor nie unika charakterystycznego języka używanego przez specjalsów. Kto często zagląda do podobnych pozycji łatwo się w niej odnajdzie.

Wnętrze

Jarosław Rybak w Task Force 50 skupia się na przedstawieniu czytelnikowi specyfiki życia i działań wojsk specjalnych w trakcie misji. Poznajemy ośmiu operatorów, wokół których budowana jest fabuła. Dowiemy się o tym, jak wygląda codzienne życie na misji, ale także działania bojowe w tym opisy ładunków IED i samobójców obładowanych pasami szahida. Dowiadujemy się także jak wielkie znaczenie w prowadzeniu akcji specjalnych odgrywa czasami nieprzewidywalna pogoda. Znaczna cześć książki poświęcona jest także akcji odbicia zakładników, która miała miejsce nieopodal bazy Rushmore. Operacja SLEDGEHAMMER, bo taki jej nadano potem kryptonim zakończyła się sukcesem dla operatorów JWK i „Tygrysów”. Jeśli chcesz poznać szczegóły sięgnij po książkę.

„Rodzina”

Czytając Task Force 50 żołnierze bardzo często podkreślają poczucie solidarności i siłę zespołu. Tworzą specyficzną rodzinę, którą łączy niezwykła więź zaufania do siebie i tego czym się zajmują na co dzień. Dotyczy to także partnerów, z którymi współpracowali w czasie realizowanych zadań. To co zawsze charakteryzuje specjalsów, nie ważne z jakiego kraju by się wywodzili to pamięć o tych, którzy odeszli w czasie walki. Tutaj także wyraźnie jest zaznaczona osoba starszego chorążego sztabowego Mirosława Lucki ps. Miron.

Operatorzy JWK wchodzący w skład zespołu bojowego Task Force 50 bardzo często podkreślają, że wiele osób nie rozumie i nie akceptuje ich poświęcenia. Czemu niektórzy dają upust pisząc niewybredne komentarze w internecie na temat Wojska Polskiego. Ciekawe jak zachowali by się ci sami malkontenci, gdyby w jakimś niestabilnym rejonie świata porwano polskich obywateli? Ciekawe co wtedy by napisali? Kto przeprowadziłby operację ratowania zakładników? Operatorzy takich jednostek jak główna bohaterka książki JWK z Lublińca, GROM czy FORMOZA są narzędziem chirurgicznym, który jest niezbędny do przeprowadzenia precyzyjnych i niebezpiecznych operacji. Do takich operacji szkolą się przez całą aktywną służbę.

To co na początku mocno mi przeszkadzało pod koniec Task Force 50 stało się jej jednym z największych atutów. Jednostka z Lublińca kultywuje tradycje harcerskiego oddziału AK „Parasol”, który brał udział w Powstaniu Warszawskim. Operatorzy podkreślają jak ważne są spotkania z kombatantami, z rozmów z tymi, którzy jeszcze żyją widzimy jak wielki szacunek mają do poprzedników i ich dokonań. To między innymi dzięki takim wydarzeniom morale i gotowość operacyjna członków JWK jest na tak wysokim poziomie. Wspomniana gotowość to nie tylko tysiące sztuk wystrzeliwanej amunicji podczas szkolenia, to także takie nie mierzalne żadną miarą spotkania.

Naprawdę warto

Task Force – 50. Operacja SledgeHammer z pewnością nie jest pozycją dla każdego czytelnika. Tematyka książki jest bowiem specyficzna i skierowana do wąskiej grupy odbiorców. Jednakże dla osób blisko związanych z wojskowością i zainteresowanych tą dziedziną będzie to pozycja obowiązkowa. Jest to jedno z niewielu opracowań poświęconych jednostce JWK. Książka ta posiada także jedną niezaprzeczalną zaletę nad innymi pozycjami zgłębiającymi tematykę jednostek specjalnych – olbrzymia ilość zdjęć jakie autor dołączył do swojej pracy.

Task Force 50. Operacja SledgeHammer - recenzja
Jakość wydania - okładka, papier8
Wnętrze - układ, zdjęcia, grafika9
Treść - wartośc merytoryczna tekstu8.5
Wrażenia ogólne9
Jak się czyta9.5
Ocena końcowa
  • Pozycja obowiązkowa dla każdego pasjonata wojsk specjalnych.
9.5Nieobiektywnie

O Autorze

Cieszę się, że dotarłeś do tego miejsca. Liczę, że powyższy wpis Ci się spodobał. Jeśli tak, to uczyń mi ten zaszczyt oraz przyjemność - polajkuj, skomentuj lub udostępnij powyższy tekst. Bardzo łasy jestem na takie pochlebstwa. To one sprawiają, że mam więcej energii by sprawić Ci dobrze tym, co robię. Twoje niewinne kliknięcie sprawi, że więcej dobrych ludzi trafi do tego miejsca. Dla Ciebie to małe kliknięcie, dla mnie duża szansa. To jak będzie, pomożesz mi?

Podobne Posty

  • Karolina Niezgoda

    Faktycznie z tego co piszesz jest to całkowicie inna pozycja od tego co zastałeś w wnętrzu książki Kylego.

  • Anita Kłos

    Jak widać potwierdza się, że Amerykanie to kowboje, którzy uwielbiają do wszystkiego strzelać. A do tego lubią się tym wszędzie chwalić. Nie dziwi już nawet to jak często „produkują” kolejne książki i filmy na ich podstawie.

    • Często się pojawia taka informacja w książkach szczególnie polskich autorów. Wypowiedzi „naszych” specjalsów dużo częściej są wyważone. Są świadomi tego, że tematy poruszane w książkach im poświęconym są bardzo wrażliwe. I nie ma tu znaczenia jednostka GROM, JWK, FORMOZA, AGAT czy NIL – wypowiedzi zawsze są bardzo wyważone.

  • Gosia Król

    Co kraj to obyczaj za oceanem na wszystkim chcą zarobić, a u nas są o wiele dyskretniejsi jeśli chodzi o taka tematykę

  • Konrad

    widzę nowość na blogu bo recenzja szczegółowa wraz ze skalą, co do książki z recenzji wynika że to dobra książka napisana w żargonie typowo znanym dla „specjalsów”

    • Wiesz w końcu załapałem jak wstawić taką tabelę z oceną ;) a okazało się to takie proste – z czasem wszystkie poprzednie recenzje doprowadzę do takiego wyglądu ;)

  • Konrad

    pamiętam jak dojechałem do Was w piątek wieczorem i zobaczyłem od środka całą tą sytuację

  • Dominika Stefańczyk

    Równo rok temu, 13go kwietnia stałam kilkanaście godzin w kolejce do Pałacu. Ja i moi koledzy Druhowie z OSP. Niesamowite przeżycie, które potrafi odmienić i zapaść w pamięć do końca życia. Gdyby nie te godziny w kolejce i tym tłumie nie rozpoczęłabym swojej przygody ze Strzelcem. Dziękuję Wam za to podwójnie

    • Świat jak się okazuje bywa naprawdę mały.

      • Dominika Stefańczyk

        Czasami niespodziewanie dowiadujemy się, jak wiele potrafi łączyć obcych ludzi i ile mają ze sobą wspólnego.

  • Aleksandra Załęska

    10 lat temu byłam przed Pałacem Prezydenckim, ta tragedia bardzo mną poruszyła. Zginęło tyle osób, elita rzadzących. To co stało się później, to do czego wykorzystywana jest ta katastrofa mnie obrzydza i jednocześnie smuci :(

    • 10 lat nie zmieniłoby mojej decyzji, jeśli miałbym dzisiaj podjąć identyczną i pojechałbym do Warszawy jeszcze raz. Niestety zmieniła ona wszystko, ale na gorsze.

  • Agata Mansfeld

    To była tragedia i warto o tym pamiętać. Gorzej co było później…

    • Pamięć jest ważna zwłaszcza ta dobra, a nie ta, którą kreuje jedna z politycznych opcji

      • Agata Mansfeld

        Oczywiście i tego się trzymajmy. W takim wypadku polityka nie ma najmniejszego znaczenia i nie wazne kto z jakiej partii był… Człowiek to człowiek i każda śmierć to tragedia. No ae żeby teraz wykorzystywać to jako przywilej to juz przesada…

        • A jednak nadal co niektórzy robią wokół katastrofy swój własny spektakl.

    • I najgorsze, że wśród niektórych trwa do dziś

  • Anna Łapińska

    To była ogromna tragedia, szczególnie dla osób, które straciły w tej katastrofie swoich bliskich. Problem jest tylko taki, że pewna osoba nadużyła cierpliwości rodzin poszkodowanych wykazując się zupełnym brakiem szacunku dla ich cierpienia.

  • To była tragedia i pamiętam swoją reakcję i niedowierzanie.
    Jak widać po Twoim wpisie ludzie potrafią oddolnie świetnie się zorganizować ponad podziałami…

    • Mnie zamurowało i zastała mnie ta informacja w domu, bo nie mogłem wtedy być na zajęciach ze znajomymi ze Strzelca, ale już wtedy wiedzieliśmy, że będziemy potrzebni tam na miejscu.

      • U mnie było wielkie to niedowierzanie, przecież to byli ludzi za szczytów władzy…
        Wierzyć się nie chciało ,że mogło to się stać…

  • Artur Hert

    To była niesamowita tragedia, której się chyba nie da zapomnieć. Szkoda tylko, później to wszystko się tak potoczyło…

  • Zuzanna Dudko

    Mimo, że nie byłam wielbicielką Państwa Kaczyńskich, to bardzo przeżywałam tę tragedię, która miała miejsce 10 lat temu. Do dziś trudno mi o tym myśleć, a przed oczami mam zdjęcia z katastrofy.

    • Nigdy nie byłem zwolennikiem obecnej opcji, ale jedno trzeba przyznać prezydentowi Kaczyńskiemu szanował prawo i naszą Konstytucję.

      • Z tym szanowaniem prawa, to tak do końca nie wiemy jak to było. Na pewno szanował bardziej od brata.

        • Tu akurat nie mogę mieć do niego zarzutów, to on skierował do Trybunału Konstytucyjnego choćby pytanie o zmiany w kodeksie wyborczym i czy możliwa jest jego zmiana przed samymi wyborami. Coś, co teraz PiS ewidentnie łamie, bo wie, że przy późniejszym terminie wyborów nie wygra, a wprowadzenie stanu wyjątkowego ewidentnie odsuwa wybory o minimum 3 miesiące dalej.

  • Wielka tragedia, ale to co się stało później, to lepiej zostawić bez komentarza.

    • To, co stało się po to już w większości trzeba pominąć.

    • Izabela Pycio

      Ano właśnie, tylko sama nie wiem, czy zdołam jeszcze długo milczeć…

  • To musiało być dla Was ogromne przeżycie i nieludzki wysiłek. Co widać zresztą na zdjęciach. Aż trudno uwierzyć, że minęło już 10 lat.

  • To był ogromny wysiłek tyle czasu być na warcie, nie spać i jeszcze pilnować ilości osób. ja te wydarzenia śledziłam w tv, jako studentka i szczerze to nie za wiele pamiętam poza tym, że wszystkie kanały zdominowane były przez te okropne wydarzenia.

    • To prawda wszystkie kanały były zdominowane informacjami o tym podobnie, jak teraz o koronawirusie.

  • Natalia Cukier

    Ten wpis jest NIESAMOWITY. Uświadomiłam sobie co właściwie kryło się pod rzucanym od niechcenia w telewizji „harcerze pomagają przy kwiatach i zniczach”. Nikt nie mówił o Waszym poświęceniu i tym, co się tam naprawdę działo. Ogromny szacunek. Cieszę się, że mogłam przeczytać ten tekst, kilka razy miałam łzy w oczach. Dziękuję.

    • Fakt byli tam i harcerze, ale ogarniali raczej „drobnicę” w postaci kwiatów i zniczy – choć to niezbyt ładne określenie. Nas z racji mundurów łatwo było pomylić z wojskiem i przez to o nas nic nie wspominano w tv czy radiu, a robiliśmy naprawdę „czarną” robotę i to dosłownie, bo tę najbardziej wyczerpującą nocami. Kiedy to praktycznie wszyscy z harcerzy i służb znikali na sen do wygodnych łóżek, a zostawali naprawdę w minimalnych składach.

      PS By uświadomić Ci poziom wyczerpania organizmu to powiem, że od poniedziałku rano do soboty wieczorem sumarycznie spałem poniżej 10h. Po powrocie spałem ponad 20h bez przerwy, nikt mnie nie budził. A i tak jeszcze kilka dni miałem problemy z powrotem do normalnego funkcjonowania przez moje ciało.

    • Fakt o nas niemal nic nie wspomniano.

  • Ewa Dziadosz

    czy Związek Strzelecki Strzelec Organizacja Społeczno-Wychowawcza – to coś takiego jak WOT Maciarewicza?
    _sawka pyta _

    • Jesteśmy organizacją proobronną, która nadal działa bardzo sprawnie, a jej członkowie często swój rozwój kontynuują właśnie w WOT.

  • Izabela Pycio

    Poświęcam tej tragedii kilka myśli o poranku, później już nie, przestawiam się na optymistyczne i pozytywne nuty związane z urodzinami mojej córki.

    • Ten, kto wtedy miał „alternatywne” opcje to mógł się na nich skupić i nieco to od siebie oddalić. Pozostali byli bombardowani informacjami z każdej strony tv, radio, prasa.

  • Od tej strony jeszcze nie czytałam relacji z tego tragicznego dla Polski czasu. Ja byłam daleko, za daleko, by czuć tą atmosferę, także wspierać takich wolontariuszy jak Ty. Choć jedno pamiętam. Byłam akurat w CH gdy zadzwoniła do mnie moja mama z wiadomością o katastrofie. Po krótkiej rozmowie zadziwiło mnie jedno – w jeszcze prawie pustym budynku, bo było to wcześnie rano, ciągle grała rozrywkowa muzyka. Jakie to było niepasujące…

    • To prawda pierwsze godziny to był szok i niedowierzanie, a stacje tv i radiowe nadal grały to, co miały zaplanowane, dopiero po godzinie, dwóch temat był już tylko jeden.

  • Aż trudno uwierzyć, że minęło już 10 lat. Z całą pewnością był to dla Was ogromny wysiłek.

  • Nawet nie umiem sobie wyobrazić, jak wielki musiał być to wysiłek. Właśnie sobie uświadomiłam, że gdyby nie ten wpis nigdy nie spojrzałabym na tą sytuację ok takiej strony. I faktycznie to na początku zjednoczyło Polaków – ale tak jak to zwykle bywa – tylko na początku. Choć i tak uważam, że jesteśmy narodem, który w potrzebie zawsze się zjednoczy.

    • W potrzebie się łączymy, ale tylko na chwilę. Dziś obawiam się, że przy podobnym zdarzeniu mogło by dojść do starcia przeciwnych opcji, bo tak bardzo podzieliła nas jako społeczeństwo obecna opcja polityczna. Pesymistyczne są moje przewidywania, ale bardzo realne, zwłaszcza po tym, co się widzi przy operacji „wybory”.

  • Anna Kozakiewicz

    A tu moze Cie zaskocze, ale bralam slub 10 kwietnia 2010 roku. Ten dzien jest dla nas wyjatkowy na dwa rozne sposoby

    • Wspomniałem to w jednym z komentarzy poniżej – jeśli ktoś miał „alternatywne” opcje to mógł się na nich skupić i nieco to od siebie oddalić w przeciwnym wypadku był bombardowany informacjami o tym z każdego medium.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja akurat wracałam wtedy busem z uczelni, kiedy w radio podali informację na!temat katastrofy. To była wielka tragedia. Szkoda tylko, że obecnie robi się z niej niejednokrotnie polityczny cyrk.

    • Anna Kozakiewicz

      Ja pracowałam koszulę przyszłemu mężowi

      • Ja jadłem śniadanie w domu, bo akurat nie mogłem pojechać na zajęcia w mojej JS2010 Lublin, gdyby nie to to ganiałbym na zajęciach w lesie.

    • Oj cyrk jest wielki zwłaszcza, gdy próbuje się z tego zrobić zamach, a na rzekomym zamachu próbuje się stworzyć religię smoleńską.

  • Świetny tekst i… poruszający. Ja byłam wtedy ledwo nastolatką. Ale pamiętam te informacje, strach…

    • Mnie i grupę moich znajomych to scementowało innych niestety podzieliła, a niektórych wręcz zamieniło w psychopatów.

  • Szanuję za tak umiejętne opisanie, w gruncie, tak trudnego i kontrowersyjnego tematu. Sama w tematy polityczne się nie mieszam i chociaż jest to (jakkolwiek to nie zabrzmi) „ważne” wydarzenie, patrzę na nie z kompletnie innej perspektywy szarego człowieczka, który był wtedy jeszcze niepełnoletni i sądził, że to jakaś wielka ściema. Boli mnie, że śmierć tylu ludzi jest wydarzeniem tak bardzo kontrowersyjnym i dalej wzbudzającym tak wiele negatywnych emocji – rozumiem, że jest to wydarzenie niejako państwowe, ale dalej… zginęli ludzie. Powinniśmy, jako społeczeństwo, powstrzymać się od gierek politycznych i zwyczajnie okazać im szacunek, kończąc te coroczne wojny.

    • Temat nie jest w żadnym wymiarze kontrowersyjny, bo opisuję to, co stało się przed i wewnątrz Pałacu Prezydenckiego z perspektywy osób, które w tym uczestniczyły. Kontrowersyjne za to niezaprzeczalnie jest to, jak tę katastrofę wykorzystano do gry politycznej w późniejszym okresie czasu.

  • Ewa Dziadosz

    bardzo jestem ciekawa: służycie społeczeństwu, czy władzy? Jeśli byśmy się spotkali na placu Litewskim i policjant z wojakiem Maciarewicza – chcieliby mnie karać za nieprzepisową maskę (taki niebieski hidżab) to za kim stanąłby strzelec?

  • Świetne zdjęcia, lepsze od zawodowych fotografów, bo czuć w nich te tragiczne chwile…

    • Dobrze, że napisałeś, nie miałam świadomości, jak to wyglądało tam, od środka…

      • Nas „strzelców” praktycznie pominięto we wszelkich relacjach, bo wyglądem tylko minimalnie różniliśmy się od wojska, a różnicę dostrzegał naprawdę tylko ten, kto wiedział czego i gdzie szukać w tych różnicach, nawet w mediach zagranicznych zdjęcia strzelców były podpisywane tak, jakby byli na nich żołnierze.

    • To były moje fotograficzne początki, a zdjęcia robione wręcz leciwym już, jak na obecne czasy nikonem D70s. 6 megapikseli może teraz to niewiele, do tego wszystko klikane w jpg-ach, często jeszcze na „trybach”, których dobrze nie znałem. Ale udało się cyknąć około 850 teraz już unikalnych, reporterskich i historycznie ważnych zdjęć.

  • Miło zobaczyć zupełnie inną perspektywę niż tą, którą przekazują nam władze. To, co teraz się zadziało wokół tej katastrofy, to jest po prostu porażka. Jedna telewizja przepycha się z drugą i aż człowiekowi coś się cofa w żołądku. Tak okropna katastrofa stała się sprzedającym tematem, a już nikt nie patrzy na nią w kontekście „zginęło bardzo dużo ludzi” :c

    • Niestety jedna opcja polityczna bezpardonowo wykorzystała katastrofę do stworzenia wokół niej niemal religii smoleńskiej i skłócenia społeczeństwa ze sobą.

  • Bardzo ciekawy wpis, interesująca perspektywa, choć temat budzi we mnie już tylko gniew ze względu na to, co władza z tym tematem zrobiła.

    • Sam temat nie jest w żadnym wymiarze kontrowersyjny, bo opisuję to, co stało
      się przed i wewnątrz Pałacu Prezydenckiego z perspektywy osób, które w
      tym uczestniczyły. Kontrowersyjne za to niezaprzeczalnie jest to, jak tę
      katastrofę wykorzystano do gry politycznej w późniejszym okresie czasu.

  • Aleksandra R. K. Stupera

    Ciekawie było zobaczyć te wydarzenia z tej perspektywy :) Słyszałam o akcjach, gdy policja czy żołnierze muszą być na posterunku i mniej więcej orientuję się jak to wygląda. Potrzeba sporo dyscypliny i umiejętności, by poradzić sobie w takich sytuacjach.

    • Tam służby działały w normalny sposób to wolontariusze tacy, jak my „strzelcy” robili czarną robotę i to dosłownie, bo zasuwali nocami w czasie gdy większość osób z tych służb spała sobie smacznie w łóżkach.

  • To niesamowite jak wiele ludzi stoi za niektórymi ważnymi wydarzeniami i jak nie doceniamy często ich wkładu lub marginalizujemy go.

    • O strzelach nie było praktycznie wzmianek w mediach, że są tam wolontariuszami za to już o harcerzach trąbiono cały czas, choć w większości robili tylko „drobne” rzeczy.

  • Aldona Zakrzewska

    Rzeczywiście, wpis jest niesamowity! Ja przeżywałam te dni z innej perspektywy – śledziłam wszystkie wydarzenia w tv. A wracając do katastrofy smolenskiej, rząd chce ją chyba powtorzyć, stawiając się w komplecie na obchodach w czasie pandemii. Tym razem byłaby to katastrofa lądowa…

    • Usiłując na siłę zrobić wybory podążają w tę samą, a nawet jeszcze większą katastrofę.

  • Desari

    Świetny artykuł i świetne zdjęcia. Pamiętam tamte dni i mam nadzieję, że nigdy się nie powtórzą :)

  • Katarzyna Augustyn

    To był szok dla wszystkich ;(

  • Takie uroczystości łapią za serce

  • Bardzo ciekawy artykuł. Nigdy nie zastanawiałam się, jak to właściwie wygląda od strony harcerzy, jak taka pomoc jest organizowana. To był dla wszystkich taki szok. Dziękuję za Waszą ciężką pracę.

    • Media w tamtym czasie pokazywały tak naprawdę tylko mały urywek tego, co faktycznie działo się na Trakcie Królewskim

  • Karolina Kosek

    bardzo ciekawa perspektywa, ciągle się mówi o tym od strony politycznej, a nie wojskowej. Ja też pamiętam, co wtedy robiłam, ale moje zadanie raczej nie były tak ważne i reprezentatywne.

    • Nasze zadania w żadnym stopniu nie były reprezentatywne, dostaliśmy „robotę” i ją realizowaliśmy, to także nie były wielkie rzeczy.

  • Karolina

    Bardzo dobry artykuł i świetne zdjęcia.

  • Zajrzałam z duszą na ramieniu, bo spodziewałam się czegoś innego w tym temacie, pewnie z przyzwyczajenia;). Tymczasem jestem pozytywnie zaskoczona i choć sama nie byłabym zdolna do takich poświęceń, jak choćby brak snu, to tym bardziej należą się wyrazy szacunku, że można działać w zgodzie z wyznawanymi wartościami tak z siebie po prostu

    • Teraz z perspektywy czasu wydaje się to nieco szalone, ale warto było to zrobić, takich doświadczenia zmieniają i to na zawsze.

  • Karolina Żyłowska

    Kurde, właśnie dlatego nie lubię wybierania jednej, konkretnej grupy do debat o zastanawiania się co i jak. Genialnie, że o tym piszesz, bo to zupelnie inna perspektywa i niestety podobnie jest z koronawirusem. Rozumiem, że lekarze mają wyjątkowy etap w swoim życiu teraz, ale oni zobowiązał się do ratowania ludzkiego życia… A np. Listonosze nie, a ich również bardzo się naraża. Podobnie było tamtego dnia. Oczy zwrócone były tylko na polityków. Tak w ofiarach, jak i w obchodach. To naprawdę BARDZO WAZNY artykuł. 💪

    • O covidzie kilka razy już pisałem na blogu, i mam krytyczne zdanie na temat tego, co zrobił i planuje rząd.

  • Były to bardzo smutne chwili , teraz niestety z tej tragedii nie którzy robią szopkę.

  • Małgorzata Hert

    Wspaniałe zdjęcia i świetny artykuł. Ta tragedia chyba wstrząsnęła każdym z nas

    • Dzięki za te słowa, bo chciałem pokazać to wydarzenie z całkiem innej perspektywy.